Świat, który znałem. Już nie istnieje.
Światło i cień. Prawda i iluzja. Wszystko mi się miesza. Próbuję znaleźć drogę. To, co widzę dzisiaj, nie zawsze było dla mnie oczywiste.
Wciąż próbuję zrozumieć, co tak naprawdę się zmieniło – czy to ja, czy świat. Ale jedno wiem na pewno: wszystko zaczyna się od tego, co słyszymy. I od tego, co zostaje przed nami ukryte.
Wtorek, 4 Marca 2025 roku, godz. 19:05
Moment Przebudzenia
Na rondzie Radosława, przy biało-czerwonej fladze, znalazłem się zupełnie przypadkiem. Przejeżdżałem wtedy tramwajem, musiałem się przesiąść. To była wieczorowa pora. Czekałem na zielone światło przy przejściu dla pieszych – i wtedy ją zobaczyłem. Tańczyła na wietrze z księżycem w tle.
Sięgnąłem po telefon i zacząłem nagrywać ten moment. Później usiadłem do edycji i dodałem muzykę, która – w moim odczuciu – najlepiej oddaje klimat tej chwili. Musiałem się tylko trochę wsłuchać, żeby wiedzieć, że to właśnie to.
To właśnie ten widok – ta flaga – obudził we mnie coś, co skłoniło mnie do stworzenia grafiki. Prostej w formie, ale ważnej w treści. Czegoś, o czym wcześniej nawet nie myślałem. A gdy już zacząłem, zrozumiałem, że musi za tym iść coś więcej. Jakiś przekaz. Przecież nie wrzucę samej grafiki.
Nie sądziłem, że później napiszę to, co teraz czytasz. Tym bardziej nie przypuszczałem, że w ogóle zdecyduję się to opublikować. Ale wszystko jakoś tak… samo ze mnie wyszło.
Pomyślałem, że może w ten sposób spróbuję przedstawić, jak sam widzę rzeczywistość, w której przyszło nam żyć. A jak zinterpretujesz to Ty – zostawiam już Twojej wyobraźni.
Mam wrażenie, że świat przyspieszył. Bardziej, niż jesteśmy w stanie to sobie wyobrazić. Nigdy wcześniej nie zastanawiałem się, w jakich czasach przyjdzie mi żyć. Nigdy mnie to nie interesowało.
A może po prostu nie chciałem o tym myśleć? Może nie czułem takiej potrzeby?
Doszedłem jednak do momentu, w którym widzę rzeczy wyraźniej. A przez długi czas żyłem, jak gdybym nie wiedział, kim w ogóle jestem. Może dlatego dopiero teraz zaczynam dostrzegać, co się wokół mnie dzieje.
Społeczeństwo, Strach i Kontrola
Uświadomiłem sobie, że dziś prawie nikt już nie mówi o Bogu. A może to tylko ja sam unikałem Go przez bardzo długi czas. Może dlatego, że nigdy Go nie widziałem.
Ale odkąd coś mnie zatrzymało – coś, co przykuło moją uwagę – zacząłem patrzeć na wszystko inaczej. Zmieniło się nie tylko moje postrzeganie wiary, ale też sposób, w jaki widzę świat. Kiedyś nie wierzyłem w nic. Dziś wierzę w rzeczy, których nie potrafię wyjaśnić.
Może przychodzi taki moment, w którym zaczynamy widzieć coś więcej. Coś, czego wcześniej nie dostrzegaliśmy.
Zacząłem rozglądać się uważniej. Dostrzegłem, że zmieniło się nie tylko moje patrzenie, ale i cały świat wokół mnie. To, o czym się mówi. I to, o czym się milczy.
Za każdym razem, gdy słucham mediów (jak już naprawdę nie mam wyjścia), widzę obraz kogoś, kto z precyzją artysty maluje rzeczywistość – wybierając kolory, które mamy dostrzec, i chowając te, które nie pasują do obrazu.
Kiedy milczą, łatwo się pogubić. Kiedy krzyczą, tracimy siebie w ich hałasie. A prawda ginie gdzieś pomiędzy jednym newsem a drugim.
Rok 2019 był początkiem. Pożary buszu w Australii wstrząsnęły całym światem. A zaraz potem, niemal niezauważenie, weszliśmy w czas pandemii. Covid-19 zmienił wszystko – a to, co dzieje się po dziś dzień, wydaje się ciągiem dalszym tej historii.
Covid-19 pokazał, jak łatwo można przejąć kontrolę nad społeczeństwem. Wystarczyło wprowadzić zamieszanie. Lęk wypełnił codzienność. Strach stał się główną siłą napędową. Wystarczyło, by ludzie sami podjęli „właściwe” decyzje. Nikt nikomu niczego nie nakazywał. Każdy miał wolny wybór.
Oczywiście… w tamtym czasie, jeśli się nie zaszczepiłeś, byłeś tym gorszym. Powstał podział – na jednych i drugich. Jakby świat potrzebował kolejnego podziału.
To wszystko idzie do przodu całkiem sprawnie. I to na naszych oczach.
Iluzja Wolności i Nowy Porządek Świata
Szerokim łukiem omijam tematy polityczne. Polityka zamiast łączyć, dzieli i podsyca wzajemną wrogość. Dlatego nie będę odnosił się do żadnych partii.
Bo przecież niezależnie od barw i nazw, mechanizm zawsze działa według tych samych zasad. Każda polityka mówi swoją prawdę – tę, którą chcesz usłyszeć. I jaka by nie była, zawsze brzmi, jakby była prawdziwa.
Oni naprawdę sami wierzą w to, co mówią. Mogę sobie tylko wyobrazić, co naprawdę dzieje się za naszymi plecami.
Może dlatego sam już nie wiem, czy to, co teraz piszę, to prawda… czy może tylko fikcja, która powstała w mojej głowie. Może tylko ja tak myślę. I plotę jakieś głupstwa.
Boże... ja już naprawdę sam chyba się w tym wszystkim pogubiłem…
Co jest prawdą, a co nią nie jest?
Im jestem starszy, tym wyraźniej dostrzegam, że żyjemy w jakiejś zrewolucjonizowanej wersji komunizmu — europejskiego komunizmu XXI wieku. I niestety, Polska bierze w tym czynny udział.
To tylko moje zdanie. Masz prawo się ze mną nie zgodzić. Nie było mi dane żyć w czasach komunizmu, więc mogę się mylić. Może jestem za młody. Może wypisuję głupoty. Ale żyjemy w XXI wieku. Czy nie powinno być już coraz lepiej?
Może mamy więcej technologii, ale czy mamy więcej wolności?
Od zawsze czułem, że nie pasuję ani do tego świata, ani do społeczeństwa. Jakbym był więźniem systemu, z którego nie potrafię się uwolnić.
A tymczasem — patrząc na to, co się dzieje — mam wrażenie, że jest tylko coraz gorzej. Pandemia pokazała, jak łatwo można zmienić wszystko, co znaliśmy. I teraz sam już nie wiem — czy ludzie świadomie, czy może zupełnie nieświadomie przyklaskują Nowemu Porządkowi Świata?
To wszystko idzie w tak zawrotnym tempie, że zaczynam się zastanawiać, czy znajdzie się jeszcze ktoś, kto zdoła powstrzymać to całe szaleństwo. I to jak długo będziemy musieli czekać na ten moment.
Świat już dawno stanął na głowie. Wydaje mi się, że wielu ludzi nie wytrzymuje już presji życia w tym świecie. Zbyt wiele kosztuje nas zwykła codzienność. I mam wrażenie, że mało kto o tym mówi.
A my żyjemy w kraju, który – moim zdaniem – coraz bardziej pogrąża się w ruinie, sterowany przez interesy obcych państw. Polityka? Rozgrywa nas między sobą. Podsyca podziały. Szczucie jednych na drugich stało się normą.
Naród, który kąsa się jak dwa wściekłe psy. Jedni przeciw drugim. Podzieleni, bo łatwiej sterować narodem podzielonym niż zjednoczonym.
Zjednoczony, niezależny i wolny Naród?
Odnoszę wrażenie, że jesteśmy niewolnikami nowoczesnego systemu, stworzonego przez Unię Europejską. I mam też wrażenie, że będzie tylko gorzej. Nikt o tym nie mówi… albo ja wcześniej o tym nie słyszałem. Może się nie interesowałem. Może jest nas po prostu zbyt mało – tych, którzy to dostrzegają. A może jeszcze tego nie widzimy? Albo to tylko ja dopiero się budzę, a wszyscy inni wiedzieli już od dawna?
Albo naprawdę już zgłupiałem.
Chociaż… może przyjdzie dzień, w którym wszyscy ludzie przejrzą na oczy.
A może przyjdzie czas, w którym wszyscy ludzie zapłaczą.
Tylko wtedy nikt już nie usłyszy tego płaczu.
Nikt nam już wtedy nie pomoże. Chyba że stanie się coś, co wykracza poza ludzki wpływ.
Nie twierdzę, że tylko my cierpimy. Każdy naród ma swoje rany i swoją historię. Ale historia pokazuje, że Polska zawsze płaci wysoką cenę.
Póki co, nie widzę nic dobrego w kierunku, w którym zmierza nasz świat.
Czy mamy jeszcze szansę to zatrzymać?
Czy potrafimy zmienić coś na tyle, żeby zostawić po sobie świat lepszy, niż ten, który widzimy dzisiaj?
Patrzę na to wszystko i widzę spektakl, który ktoś dla nas starannie wyreżyserował. Tylko nie jestem pewien, czy ktokolwiek jeszcze panuje nad scenariuszem.
Historia zmienia się na naszych oczach. Tylko… czy zdajemy sobie sprawę, dokąd to wszystko prowadzi?